Chanel Coco Mademoiselle |Powiadannka |Działki Szczecin
„Rozjeżdżamy się na praktyki do jednostek pancernych. Ja trafiam do szwadronu pancernego, działającego w składzie dywizjonu rozpoznawczego (dowódca major Święcicki) motoryzującej się właśnie 10 brygady kawalerii. Szwadron dowodzony przez kapitana Stanisława Włodarskiego obejmował dwa plutony tankietek TKS. Dowódcą 1 plutonu był porucznik Jan Żywirski, którego znałem z pancernego kursu unitarnego dla oficerów innych rodzajów broni w Modlinie, mnie zaś przypadł w udziale 2 pluton.
Stacjonowaliśmy w Baryczu pod Końskimi, gdzie dla oddziałów brygady zorganizowano obóz ćwiczebny. Jako czołgista początkowo żałowałem sprzętu motorowego, który moim zdaniem zajeżdżali „na śmierć" niewprawni jeszcze kawalerzyści. Po pewnym jednak czasie musiałem przyznać, że szybko nabrali „motoryzacyjnego" rozumu, choć nieraz się jeszcze poniektórym zdarzało zasiadać za kierownicą w kawaleryjskich ostrogach.
Okres zgrywania oddziałów brygady dobiegł końca. Wyjeżdżamy teraz na Wołyń, by wziąć udział w wielkich jesiennych manewrach.
Ćwiczenia wołyńskie były dwustronne, z udziałem rozjemców. Ze zrozumiałych powodów, jako dowódca plutonu, nie mogłem znać ogólnych założeń gry wojennej ani też jej ostatecznych wyników. Dziwiłem się natomiast dość częstemu narzucaniu naszemu szwadronowi zadań bezpośredniego wsparcia piechoty, do których tankietki TKS wcale się nie nadawały. Miały przecież bardzo cienki pancerz i niewielką zdolność pokonywania przeszkód terenowych. Nie było również żadnych szans w bezpośrednim starciu z czołgami przeciwnika. Mogły natomiast, ze względu na swą ruchliwość i małe gabaryty, z powodzeniem prowadzić rozpoznanie i działania osłonowe. Sądziłem wówczas, że są to jedynie indywidualne błędy świeżo zmotoryzowanych dowódcówkawalerzystów. Nie przypuszczałem bowiem, że i na najwyższym szczeblu sztabowym doktryna użycia broni pancernej w walce nie jest jasno sprecyzowana.“(4)
Perfumy estee lauder |spływy kajakowe |Gry Dla Dzieci
„Rozjeżdżamy się na praktyki do jednostek pancernych. Ja trafiam do szwadronu pancernego, działającego w składzie dywizjonu rozpoznawczego (dowódca major Święcicki) motoryzującej się właśnie 10 brygady kawalerii. Szwadron dowodzony przez kapitana Stanisława Włodarskiego obejmował dwa plutony tankietek TKS. Dowódcą 1 plutonu był porucznik Jan Żywirski, którego znałem z pancernego kursu unitarnego dla oficerów innych rodzajów broni w Modlinie, mnie zaś przypadł w udziale 2 pluton.
Stacjonowaliśmy w Baryczu pod Końskimi, gdzie dla oddziałów brygady zorganizowano obóz ćwiczebny. Jako czołgista początkowo żałowałem sprzętu motorowego, który moim zdaniem zajeżdżali „na śmierć" niewprawni jeszcze kawalerzyści. Po pewnym jednak czasie musiałem przyznać, że szybko nabrali „motoryzacyjnego" rozumu, choć nieraz się jeszcze poniektórym zdarzało zasiadać za kierownicą w kawaleryjskich ostrogach.
Okres zgrywania oddziałów brygady dobiegł końca. Wyjeżdżamy teraz na Wołyń, by wziąć udział w wielkich jesiennych manewrach.
Ćwiczenia wołyńskie były dwustronne, z udziałem rozjemców. Ze zrozumiałych powodów, jako dowódca plutonu, nie mogłem znać ogólnych założeń gry wojennej ani też jej ostatecznych wyników. Dziwiłem się natomiast dość częstemu narzucaniu naszemu szwadronowi zadań bezpośredniego wsparcia piechoty, do których tankietki TKS wcale się nie nadawały. Miały przecież bardzo cienki pancerz i niewielką zdolność pokonywania przeszkód terenowych. Nie było również żadnych szans w bezpośrednim starciu z czołgami przeciwnika. Mogły natomiast, ze względu na swą ruchliwość i małe gabaryty, z powodzeniem prowadzić rozpoznanie i działania osłonowe. Sądziłem wówczas, że są to jedynie indywidualne błędy świeżo zmotoryzowanych dowódcówkawalerzystów. Nie przypuszczałem bowiem, że i na najwyższym szczeblu sztabowym doktryna użycia broni pancernej w walce nie jest jasno sprecyzowana.“(4)
Perfumy estee lauder |spływy kajakowe |Gry Dla Dzieci