Emilio Pucci Vivara |Acqua di Parma Colonia |Ekspres do kawy
„— nigdy nie zaglądałem do środka, szafka była zamykana na kluczyk. W miarę upływających dni ciężary opuszczały się coraz niżej i przychodził wieczór, gdy ojciec otwierał szafkę, aby nakręcić zegar. Stał odwrócony plecami do jadalni, widziałem go od tyłu, znieruchomiałego w skupionym, poważnym wysiłku. Ze zgrzytem łańcuchów przesuwał w górę, ku tarczy zegara, parokilowe złocone breloki, czerwieniał mu kark, sapał trochę. Czułem w tym coś bolesnego, domyślałem się, że w tej celebracji tkwi jakaś konieczność, a zarazem daremność, i że władczy gest ojca oznacza również pokorę. Był dużym krwistym mężczyzną, którego tyrania i wspaniałomyślność wprawiały mnie w paroksyzmy podziwu i osłupienia, ale teraz, gdy stał z rękami uniesionymi ku ciężkim wagom czasu, manipulując łańcuchami jakby w ostrożnym zaklęciu przemijania, wydawał mi się godny współczucia. Nie znałem jeszcze wymiarów życia, nie wyczuwałem granic, czas był wtedy dla mnie jednoznaczny z oczekiwaniem — był moim milczącym partnerem, który nie zadni im n i n żadnych strat. A jednak wtedy domyślałem czegoś. To podciąganie balastów, te chrapliwo zgrzyty i stuknięcia w głębi czarnego pudlu, w którym zanurzał ręce — jego zduszony oddech i poczerwieniały kark, a potem, nagle, jasne, szybkie wybicie godziny, tak, czułem tu jakąś cezurę pełną aluzji do niego i do mnie, jakieś zarysy i cienie wyłaniające się z tej pauzy, w której się czaił skok drapieżcy —“(9)
torby ekologiczne |Malowanie tapety |Tanie perfumy
„— nigdy nie zaglądałem do środka, szafka była zamykana na kluczyk. W miarę upływających dni ciężary opuszczały się coraz niżej i przychodził wieczór, gdy ojciec otwierał szafkę, aby nakręcić zegar. Stał odwrócony plecami do jadalni, widziałem go od tyłu, znieruchomiałego w skupionym, poważnym wysiłku. Ze zgrzytem łańcuchów przesuwał w górę, ku tarczy zegara, parokilowe złocone breloki, czerwieniał mu kark, sapał trochę. Czułem w tym coś bolesnego, domyślałem się, że w tej celebracji tkwi jakaś konieczność, a zarazem daremność, i że władczy gest ojca oznacza również pokorę. Był dużym krwistym mężczyzną, którego tyrania i wspaniałomyślność wprawiały mnie w paroksyzmy podziwu i osłupienia, ale teraz, gdy stał z rękami uniesionymi ku ciężkim wagom czasu, manipulując łańcuchami jakby w ostrożnym zaklęciu przemijania, wydawał mi się godny współczucia. Nie znałem jeszcze wymiarów życia, nie wyczuwałem granic, czas był wtedy dla mnie jednoznaczny z oczekiwaniem — był moim milczącym partnerem, który nie zadni im n i n żadnych strat. A jednak wtedy domyślałem czegoś. To podciąganie balastów, te chrapliwo zgrzyty i stuknięcia w głębi czarnego pudlu, w którym zanurzał ręce — jego zduszony oddech i poczerwieniały kark, a potem, nagle, jasne, szybkie wybicie godziny, tak, czułem tu jakąś cezurę pełną aluzji do niego i do mnie, jakieś zarysy i cienie wyłaniające się z tej pauzy, w której się czaił skok drapieżcy —“(9)
<<<< - Cienie Fransa Halsa
| Kilka razy odczytywał >>>>
torby ekologiczne |Malowanie tapety |Tanie perfumy