Cybergosposia |Perfumy |paproć
„— A jak Przecież tam po prostu cementowy dach... A pan czy pan już tam kiedykolwiek byl... & — Może i byłem. Raz. Raz, ale dobrze. Właśnie na dachu — roześmiał się Teć. Wstał z nagła. — Chodź pan, coś panu pokażę!
Dalsze dzieje Szweda Heysta i muzykantki Leny ze^ Zwycięstwa były oto takie uratowawszy Lenę od łapczywych prześladowań hotelarza Schomberga, Heyst wywiózł ją na wyspę Samburan, gdzie po plajcie Podzwrotnikowej Spółki Węglowej zamieszkiwał prawie samotnie. Tropikalna przyroda była łaskawa dla upadłego przedsiębiorstwa — tam i ówdzie pozostały jeszcze resztki osiedla, budyneczki ukryte w trawie wyrosłej podczas dwu deszczowych pór roku. Wszystko to otaczała cisza, przerywana tylko przez odległy łoskot gromu, szelest deszczu, smagającego wielkie drzewa i huk krótkich fal rozbijających się o brzeg. I właśnie tam w pościgu za nimi lądują spiskowcy — upiornie wyglądający nienawistnik kobiet, pan Jones, ze swym niby to sługą czy sekretarzem Ricardo oraz giermkiem — półdzikim stworzeniem przypominającym małpę. Przepłynęli spory szmat wody w okropnym skwarze i w zwykłej łódce, którą trzeba było stale wiosłować. Lądują na pomoście przy brzegu zupełnie bez sił, umierający z pragnienia. Heyst nieomalże za rękę wyciąga ich na pomost i otwiera znajdujący się tam kran ze słodką wodą. Potem umieszcza wszystkich trzech w jednym z wolnych domków splajtowanego przedsiębiorstwa, trochę opodal głównego domu — domu otoczonego werandami — w którym mieszka wraz z Leną. I prawie od razu po ich przybyciu z szuflady jego biurka znika rewolwer! Noc... Tropikalna czerń... Przeczuwając niebezpieczeństwo, jakie może zagrażać Lenie, Heyst każe jej zdjąć jasny sarong, który w ciemnościach mógłby bieleć, przebrać się w ciemną suknię i przysłonić twarz woalką. W ten sposób, niedostrzeżona w ciemnościach, powinna wymknąć się z domu, by szukać schronienia w głębi wyspy. Tymczasem on — bez rewolweru, a więc bezbronny — uda się na rozmowę z trzema niby to rozbitkami, z owym chudzielcem Jonesem,“(5)
Przechowywanie dokumentów |wycieczki wilno |projekty domów dwurodzinnych
„— A jak Przecież tam po prostu cementowy dach... A pan czy pan już tam kiedykolwiek byl... & — Może i byłem. Raz. Raz, ale dobrze. Właśnie na dachu — roześmiał się Teć. Wstał z nagła. — Chodź pan, coś panu pokażę!
Dalsze dzieje Szweda Heysta i muzykantki Leny ze^ Zwycięstwa były oto takie uratowawszy Lenę od łapczywych prześladowań hotelarza Schomberga, Heyst wywiózł ją na wyspę Samburan, gdzie po plajcie Podzwrotnikowej Spółki Węglowej zamieszkiwał prawie samotnie. Tropikalna przyroda była łaskawa dla upadłego przedsiębiorstwa — tam i ówdzie pozostały jeszcze resztki osiedla, budyneczki ukryte w trawie wyrosłej podczas dwu deszczowych pór roku. Wszystko to otaczała cisza, przerywana tylko przez odległy łoskot gromu, szelest deszczu, smagającego wielkie drzewa i huk krótkich fal rozbijających się o brzeg. I właśnie tam w pościgu za nimi lądują spiskowcy — upiornie wyglądający nienawistnik kobiet, pan Jones, ze swym niby to sługą czy sekretarzem Ricardo oraz giermkiem — półdzikim stworzeniem przypominającym małpę. Przepłynęli spory szmat wody w okropnym skwarze i w zwykłej łódce, którą trzeba było stale wiosłować. Lądują na pomoście przy brzegu zupełnie bez sił, umierający z pragnienia. Heyst nieomalże za rękę wyciąga ich na pomost i otwiera znajdujący się tam kran ze słodką wodą. Potem umieszcza wszystkich trzech w jednym z wolnych domków splajtowanego przedsiębiorstwa, trochę opodal głównego domu — domu otoczonego werandami — w którym mieszka wraz z Leną. I prawie od razu po ich przybyciu z szuflady jego biurka znika rewolwer! Noc... Tropikalna czerń... Przeczuwając niebezpieczeństwo, jakie może zagrażać Lenie, Heyst każe jej zdjąć jasny sarong, który w ciemnościach mógłby bieleć, przebrać się w ciemną suknię i przysłonić twarz woalką. W ten sposób, niedostrzeżona w ciemnościach, powinna wymknąć się z domu, by szukać schronienia w głębi wyspy. Tymczasem on — bez rewolweru, a więc bezbronny — uda się na rozmowę z trzema niby to rozbitkami, z owym chudzielcem Jonesem,“(5)
<<<< Rozjeżdżamy się na praktyki
| Wypada także wspomnieć >>>>
Przechowywanie dokumentów |wycieczki wilno |projekty domów dwurodzinnych